Przejdź do głównej treści

Darmowa dostawa już od 350 zł ZOBACZ

Darmowa dostawa już od 350 zł ZOBACZ

Darmowa już od 350 zł ZOBACZ

Dostawa już od 350 zł ZOBACZ
Otwórz wyszukiwarkę
Szukaj
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Twój koszyk jest pusty

Jak modlić się Słowem Bożym? Lectio divina krok po kroku

Jak modlić się Słowem Bożym? Poznaj etapy lectio divina i zobacz, jak czytać Biblię, rozważać jej słowa i odpowiadać Bogu życiem.

Jak modlić się Słowem Bożym? Lectio divina krok po kroku

Jak modlić się Słowem Bożym? Lectio divina krok po kroku

Można czytać Biblię na wiele sposobów. Czasami szukamy w niej informacji o historii Izraela, próbujemy zrozumieć konkretną przypowieść albo sprawdzamy znaczenie słów, które usłyszeliśmy podczas Mszy Świętej. Każde takie spotkanie z Pismem Świętym może być wartościowe. Lectio divina prowadzi jednak krok dalej — od czytania tekstu do osobistego spotkania z Bogiem.

Nie chodzi w niej o zdobycie jak największej wiedzy ani przeczytanie wielu rozdziałów. Czasami wystarczy kilka zdań, jedno zdanie, a nawet pojedyncze słowo. Najważniejsze jest zatrzymanie się przy tekście i pozwolenie, aby Słowo Boże dotknęło naszego rzeczywistego życia.

Nazwa lectio divina oznacza „Boże czytanie” lub „święte czytanie”. Ta forma modlitwy rozwijała się przez wieki szczególnie w klasztorach, ale nie jest przeznaczona wyłącznie dla zakonników. Może z niej korzystać każdy, kto chce nie tylko czytać Biblię, lecz także słuchać Boga i odpowiadać Mu własnym życiem.

Biblia nie jest jedynie książką o Bogu

Kiedy sięgamy po Pismo Święte, możemy potraktować je jak zbiór historii, przykazań i religijnych pouczeń. Biblia rzeczywiście opowiada o wydarzeniach, które miały miejsce w konkretnym czasie i określonej kulturze. Jednocześnie dla chrześcijan pozostaje żywym Słowem, przez które Bóg nadal przemawia.

Nie oznacza to, że każde zdanie jest bezpośrednią wiadomością dotyczącą naszego obecnego problemu. Nie należy otwierać Biblii przypadkowo i traktować pierwszego przeczytanego wersetu jak gotowej odpowiedzi na każdą decyzję. Takie podejście może prowadzić do poważnych nieporozumień.

Bóg przemawia przez tekst, ale nie odrywa go od jego prawdziwego znaczenia. Dlatego w lectio divina najpierw pytamy, co dany fragment rzeczywiście mówi. Dopiero później zastanawiamy się, jak spotyka się on z naszym życiem.

Modlitwa Słowem Bożym wymaga więc zarówno otwartego serca, jak i uczciwości wobec tekstu. Nie szukamy potwierdzenia własnych przekonań. Próbujemy usłyszeć to, co Bóg naprawdę chce nam pokazać.

Czy lectio divina jest dla każdego?

Wiele osób obawia się, że nie zna Biblii wystarczająco dobrze. Pojawiają się pytania: „Co, jeśli źle zrozumiem tekst?”, „Czy nie powinienem najpierw przeczytać komentarza?”, „Czy potrafię rozpoznać, co mówi do mnie Bóg?”.

Znajomość kontekstu biblijnego jest cenna i czasem rzeczywiście potrzebujemy dobrego komentarza. Nie trzeba jednak kończyć studiów teologicznych, aby modlić się słowami Ewangelii, psalmu czy listów apostolskich.

Lectio divina nie polega na samodzielnym wymyślaniu nowych interpretacji. Jeżeli wybierzemy jasny i niezbyt długi fragment, możemy spokojnie przeczytać go w świetle wiary Kościoła i zapytać, co objawia o Bogu, człowieku oraz naszym sposobie życia.

Najlepiej rozpocząć od Ewangelii. Słowa i czyny Jezusa są dobrym miejscem pierwszego spotkania z tą metodą. Można korzystać również z czytań przeznaczonych na dany dzień, dzięki czemu osobista modlitwa pozostaje połączona z liturgią całego Kościoła.

Zanim zaczniesz, zatrzymaj się

Do modlitwy często przynosimy cały wewnętrzny hałas dnia. W głowie nadal trwa rozmowa z pracy, przypominamy sobie listę zakupów, myślimy o telefonie, który trzeba wykonać, albo o problemie, którego nie potrafimy rozwiązać.

Nie da się wyłączyć wszystkich myśli na polecenie. Można jednak na chwilę się zatrzymać. Odłożyć telefon, usiąść wygodnie, zrobić znak krzyża i świadomie uznać, że rozpoczynamy spotkanie z Bogiem.

Nie potrzebujesz idealnej ciszy ani specjalnie urządzonego miejsca. Pomocny może być spokojny kąt w domu, zapalona świeca lub stojąca w pobliżu ikona, ale żaden z tych elementów nie jest warunkiem modlitwy. Najważniejsza pozostaje gotowość serca.

Na początku można powiedzieć:

„Duchu Święty, otwórz moje serce na Słowo Boga. Pomóż mi nie szukać wyłącznie własnych myśli i odpowiedzi. Pokaż mi to, co dzisiaj powinienem usłyszeć, i daj mi siłę, abym przyjął to w swoim życiu”.

Nie musi pojawić się żadne szczególne odczucie. Samo zatrzymanie i zwrócenie się ku Bogu jest już początkiem modlitwy.

Lectio – przeczytaj uważnie, co mówi tekst

Pierwszym właściwym etapem jest lectio, czyli czytanie. Wybierz krótki fragment — najlepiej kilka lub kilkanaście wersetów. Nie spiesz się. Przeczytaj go powoli, a później przeczytaj ponownie.

Na tym etapie nie próbuj jeszcze natychmiast odnosić wszystkiego do siebie. Najpierw zobacz, co naprawdę dzieje się w tekście. Kto mówi? Do kogo? Jaka jest sytuacja? Co robi Jezus? O co pytają ludzie? Jakie słowa lub obrazy powtarzają się w fragmencie?

Jeżeli czytasz opis spotkania Jezusa z konkretną osobą, spróbuj zauważyć szczegóły. Czy ta osoba sama przychodzi do Chrystusa? Czy zostaje przez Niego zauważona? Czego pragnie? Jak Jezus odpowiada? Co zmienia się po tym spotkaniu?

Czytaj tak, jakbyś nie znał tego fragmentu od dzieciństwa. Znajomość tekstu bywa pomocna, ale może również sprawić, że przestajemy go naprawdę słuchać. Oczy przesuwają się po słowach, podczas gdy my już z góry zakładamy, co one znaczą.

W lectio nie chodzi o liczbę przeczytanych stron. Jeżeli jedno zdanie zatrzyma Twoją uwagę, nie musisz iść dalej. Pozostań przy nim.

Meditatio – pozwól, aby Słowo spotkało się z Twoim życiem

Drugi etap to meditatio, czyli rozważanie. Teraz pytamy: „Co Bóg pokazuje mi przez ten fragment? Dlaczego właśnie te słowa zwróciły moją uwagę? Z jakim miejscem mojego życia się łączą?”.

Nie chodzi o tworzenie skomplikowanych rozważań. Pozwól, aby przeczytane słowa spotkały się z tym, czym naprawdę żyjesz.

Jeżeli Jezus mówi: „Nie lękaj się”, możesz zapytać, czego obecnie najbardziej się obawiasz. Jeżeli czytasz wezwanie do przebaczenia, być może przypomni Ci się osoba, wobec której nosisz żal. Gdy tekst opowiada o zaufaniu, możesz zauważyć, jak bardzo próbujesz wszystko kontrolować.

Czasami Słowo przynosi pocieszenie. Innym razem odsłania coś niewygodnego: egoizm, osądzanie innych, zaniedbaną relację albo decyzję, której nie chcemy zmienić. Nie oznacza to, że modlitwa się nie udała. Bóg pociesza, ale również prowadzi ku prawdzie.

Warto uważać, aby nie przypisywać Bogu każdej myśli pojawiającej się podczas modlitwy. To, co odczytujemy, powinno być zgodne z Ewangelią, prowadzić ku miłości, prawdzie, pokorze i dobru. Bóg nie będzie zachęcał do krzywdy, pogardy, pychy ani ucieczki od odpowiedzialności.

Oratio – odpowiedz Bogu własnymi słowami

Po czytaniu i rozważaniu przychodzi oratio, czyli modlitwa. Słowo Boga domaga się odpowiedzi. Nie chodzi już tylko o to, co zrozumieliśmy, ale o rozmowę z Tym, który przez to Słowo do nas przychodzi.

Jeżeli fragment przyniósł Ci pocieszenie, podziękuj. Jeżeli odsłonił błąd, przeproś. Jeśli pokazał trudne zadanie, poproś o siłę. Możesz wypowiedzieć również lęk, opór albo niezrozumienie.

Nie trzeba używać podniosłych słów. Możesz powiedzieć:

„Panie, wiem, że wzywasz mnie do przebaczenia, ale nadal noszę w sobie wiele bólu. Sam nie potrafię uwolnić się od żalu. Nie pozwól mi jednak karmić nienawiści. Zacznij we mnie to, czego jeszcze nie umiem zrobić”.

Albo:

„Jezu, mówisz, abym się nie lękał, a ja ciągle próbuję zabezpieczyć całą przyszłość. Pomóż mi zaufać Ci przynajmniej w tym jednym kroku, który mam wykonać dzisiaj”.

Właśnie tutaj czytanie Biblii staje się osobistą modlitwą. Nie rozmawiamy już jedynie o Bogu. Zaczynamy mówić do Niego.

Contemplatio – pozostań przez chwilę z Bogiem

Kolejnym etapem jest contemplatio, czyli kontemplacja. Po przeczytaniu tekstu, rozważaniu i wypowiedzeniu własnej modlitwy można już niczego nie dodawać. Wystarczy pozostać przez chwilę w ciszy.

Nie próbuj wywoływać szczególnych uczuć. Kontemplacja nie musi oznaczać głębokiego wzruszenia, niezwykłego pokoju ani doświadczenia obecności Boga w sposób, który da się wyraźnie odczuć.

Jest raczej zgodą na bycie przed Bogiem. Tak jak w bliskiej relacji nie każda chwila musi być wypełniona rozmową, podobnie modlitwa nie zawsze potrzebuje kolejnych słów.

Możesz spokojnie powtarzać jedno zdanie z przeczytanego fragmentu: „Ty jesteś ze mną”, „Trwajcie we Mnie” albo „Panie, Ty wszystko wiesz”. Z czasem nawet to zdanie może ustąpić ciszy.

Jeżeli pojawią się rozproszenia, łagodnie wróć do wybranych słów. Nie walcz ze sobą i nie uznawaj całej modlitwy za straconą. Każdy powrót uwagi ku Bogu również jest aktem miłości.

Actio – pozwól, aby modlitwa prowadziła do życia

Lectio divina nie kończy się wraz z zamknięciem Biblii. Jej naturalnym owocem jest actio, czyli konkretne działanie.

Nie zawsze potrzebujemy wielkiego postanowienia. Częściej Słowo prowadzi do małego, ale rzeczywistego kroku: przeproszenia kogoś, wykonania odkładanego telefonu, uczciwego wypełnienia obowiązku, powstrzymania osądu albo poświęcenia czasu osobie, którą zwykle pomijamy.

Jeżeli modlitwa nieustannie pozostaje jedynie zbiorem pięknych myśli, warto zapytać, czy pozwalamy Słowu wejść w codzienne decyzje.

Nie chodzi jednak o to, aby po każdym spotkaniu z Biblią tworzyć nowe zadanie. Czasem owocem będzie po prostu większe zaufanie, wdzięczność albo pokój. Innym razem potrzeba wielu dni, zanim zrozumiemy, do czego prowadzi nas dany fragment.

Możesz zakończyć modlitwę pytaniem: „Panie, jaki jeden krok mogę wykonać dzisiaj w odpowiedzi na Twoje Słowo?”.

Prosty przykład lectio divina

Wyobraźmy sobie, że wybierasz słowa Jezusa: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mt 11,28).

Najpierw przeczytaj je kilka razy. Zauważ, że Jezus zwraca się do ludzi zmęczonych i obciążonych. Nie czeka, aż uporządkują życie i staną się silniejsi. Zaprasza ich, aby przyszli właśnie tacy, jacy są.

Podczas rozważania możesz zapytać: „Co jest dzisiaj moim ciężarem? Dlaczego próbuję nieść go sam? Czy naprawdę wierzę, że mogę przyjść do Jezusa również ze zmęczeniem, którego się wstydzę?”.

Następnie odpowiedz:

„Jezu, jestem zmęczony tą sytuacją. Próbuję znaleźć rozwiązanie, ale coraz bardziej się boję. Przychodzę do Ciebie z tym, czego nie potrafię uporządkować. Daj mi odpoczynek serca i pokaż następny krok”.

Później pozostań przez chwilę w ciszy, powtarzając: „Przyjdźcie do Mnie”. Na końcu możesz postanowić, że dzisiaj nie będziesz próbował rozwiązywać wszystkich przyszłych problemów, lecz zajmiesz się jednym konkretnym obowiązkiem i resztę powierzysz Bogu.

Cała modlitwa może trwać kilkanaście minut. Nie wydarzyło się nic spektakularnego, a jednak Słowo przeszło drogę od tekstu do serca, modlitwy i codziennego życia.

Co zrobić, gdy fragment wydaje się niezrozumiały?

Nie każdy tekst biblijny nadaje się równie łatwo do osobistego rozważania. Niektóre fragmenty wymagają poznania historii, kultury i sposobu myślenia ludzi żyjących wiele wieków temu.

Jeżeli czegoś nie rozumiesz, nie próbuj tworzyć odpowiedzi na siłę. Możesz sięgnąć do przypisów, dobrego komentarza biblijnego albo nauczania Kościoła. Możesz również wybrać inny fragment i do trudniejszego tekstu wrócić później.

Modlitwa Słowem nie oznacza rezygnacji z rozumu. Przeciwnie — wiara i rozum powinny ze sobą współpracować. Duch Święty nie prowadzi nas przez błędne interpretacje ani przez wyrwanie zdania z jego kontekstu.

Warto szczególnie uważać przy fragmentach dotyczących przemocy, wojny, dawnych praw i wydarzeń Starego Testamentu. Takie teksty również są częścią Słowa Bożego, ale ich odpowiedzialne odczytanie może wymagać głębszego przygotowania.

Na początku drogi najlepiej wybierać krótkie fragmenty Ewangelii, psalmy oraz czytania liturgiczne z danego dnia.

Co, jeśli podczas modlitwy niczego nie poczuję?

Jedną z największych przeszkód jest oczekiwanie, że każde spotkanie z Biblią przyniesie wyraźne natchnienie. Tymczasem zdarzają się dni, w których tekst wydaje się znajomy, myśli uciekają, a modlitwa pozostaje sucha.

Nie oznacza to, że Bóg był nieobecny albo że zrobiłeś coś źle.

Relacja z Bogiem nie może opierać się wyłącznie na uczuciach. Słowo działa również wtedy, gdy nie widzimy natychmiastowych rezultatów. Fragment przeczytany rano może powrócić podczas rozmowy, trudnej decyzji albo dopiero po kilku dniach.

Nie próbuj na siłę wydobywać z tekstu niezwykłego przesłania. Możesz po prostu powiedzieć: „Panie, dzisiaj nie potrafię usłyszeć więcej. Przyjmuję jednak Twoje Słowo i chcę pozostać przy Tobie”.

Wierność w takich chwilach może być dojrzalszą modlitwą niż poszukiwanie kolejnych duchowych przeżyć.

Jak radzić sobie z rozproszeniami?

Rozproszenia nie znikną tylko dlatego, że otworzyliśmy Biblię. Czasami właśnie w ciszy przypomina nam się wszystko, o czym zapomnieliśmy wcześniej.

Dobrze mieć obok kartkę. Jeżeli pojawi się myśl o ważnym obowiązku, można ją krótko zapisać i wrócić do tekstu. Dzięki temu nie trzeba trzymać jej w pamięci przez całą modlitwę.

Pomaga również wybór krótkiego fragmentu. Kiedy czytamy zbyt wiele, uwaga szybko się rozprasza, a modlitwa zamienia się w próbę dotarcia do końca rozdziału.

Nie oskarżaj się za każdą uciekającą myśl. Po prostu wróć. Jeśli zrobisz to dziesięć razy, dziesięć razy świadomie wybierzesz obecność Boga.

Czasem rozproszenie pokazuje również to, co naprawdę nosimy w sercu. Jeżeli ta sama sprawa nieustannie powraca, być może warto uczynić ją częścią modlitwy i szczerze opowiedzieć o niej Bogu.

Ile czasu przeznaczyć na lectio divina?

Na początku wystarczy piętnaście lub dwadzieścia minut. Nie trzeba od razu planować pełnej godziny, zwłaszcza jeśli taki rytm byłby trudny do utrzymania.

Lepiej modlić się krócej, ale regularnie. Z czasem można przedłużyć ciszę albo zatrzymać się dłużej przy rozważaniu. Nie należy jednak mierzyć wartości spotkania jego długością.

Jednego dnia wszystko może przebiegać spokojnie. Innym razem po kilku minutach pojawi się zmęczenie lub konieczność zajęcia się obowiązkami. Bóg zna warunki naszego życia.

Najważniejsze, aby nie traktować lectio divina jak techniki, którą trzeba wykonać bezbłędnie. Poszczególne etapy nie zawsze będą od siebie wyraźnie oddzielone. Czytanie może od razu przejść w modlitwę, a jedno zdanie doprowadzić do ciszy. Schemat ma pomagać, a nie ograniczać spotkanie.

Najczęstsze błędy w modlitwie Słowem Bożym

Pierwszym błędem jest pośpiech. Czytamy wiele, ale nie zatrzymujemy się przy niczym. W lectio divina mniej często oznacza więcej.

Drugim jest szukanie wyłącznie potwierdzenia własnych planów. Jeżeli już wcześniej zdecydowaliśmy, jakiej odpowiedzi oczekujemy, łatwo przypisać Bogu własne przekonania.

Trzecim błędem jest traktowanie Biblii jak zbioru tajnych wiadomości. Przypadkowe słowo, numer wersetu albo powtarzająca się myśl nie muszą być znakiem dotyczącym przyszłości. Chrześcijańska modlitwa nie jest wróżeniem.

Można również zbyt mocno koncentrować się na własnych odczuciach. Pytanie „co czuję?” jest ważne, ale nie powinno zastąpić pytania: „Co mówi tekst i do jakiego dobra mnie prowadzi?”.

Wreszcie łatwo zatrzymać się na pięknym rozważaniu bez żadnego wpływu na życie. Słowo ma nie tylko wzruszać. Ma przemieniać sposób, w jaki kochamy, przebaczamy, pracujemy i podejmujemy decyzje.

Od czego zacząć już dzisiaj?

Wybierz krótki fragment Ewangelii, najlepiej z czytań przeznaczonych na dany dzień. Znajdź kilkanaście minut i miejsce, w którym nikt nie będzie Ci przeszkadzał. Poproś Ducha Świętego o prowadzenie.

Przeczytaj tekst powoli. Zatrzymaj się przy zdaniu, które zwróci Twoją uwagę. Zastanów się, co objawia ono o Bogu i jak spotyka się z Twoim życiem. Odpowiedz własnymi słowami, a później pozostań przez chwilę w ciszy.

Na końcu zapytaj o jeden konkretny krok.

Nie martw się, jeśli pierwsza próba wyda się zwyczajna. Lectio divina nie jest sposobem na wywoływanie niezwykłych przeżyć. Jest cierpliwym uczeniem się głosu Boga i pozwalaniem, aby Jego Słowo stopniowo przenikało nasze myślenie.

Biblia przestaje wtedy być książką, którą jedynie odkładamy po przeczytaniu. Staje się miejscem spotkania, rozmowy i przemiany.

Być może po modlitwie nie otrzymasz gotowej odpowiedzi na wszystkie pytania. Możesz jednak wyjść z niej z jednym zdaniem, które będzie Ci towarzyszyć przez cały dzień. Czasami właśnie w ten sposób Bóg najgłębiej prowadzi człowieka — cicho, cierpliwie i przez Słowo, do którego uczymy się powracać.

Komentarze do wpisu (0)

Napisz komentarz

Powiązane artykuły