Przejdź do głównej treści

Darmowa dostawa już od 350 zł ZOBACZ

Darmowa dostawa już od 350 zł ZOBACZ

Darmowa już od 350 zł ZOBACZ

Dostawa już od 350 zł ZOBACZ
polski zł
Otwórz wyszukiwarkę
Szukaj
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły
Twój koszyk jest pusty

Kategorie bloga

Kategorie bloga

Święta Faustyna Kowalska – życiorys i świadectwo Bożego Miłosierdzia

Poznaj życie św. Faustyny Kowalskiej: drogę Heleny, życie zakonne, Dzienniczek, orędzie Bożego Miłosierdzia oraz wspomnienie 5 października.

Ilustracja św. Faustyny Kowalskiej piszącej w Dzienniczku

Helena Kowalska (1905–1938), późniejsza siostra Maria Faustyna ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, zapisała swoje przeżycia duchowe w „Dzienniczku”. Jej imię kojarzy się dziś z orędziem Bożego Miłosierdzia. Za znanym wizerunkiem i słowami „Jezu, ufam Tobie” kryje się jednak życie młodej kobiety, która pracowała, chorowała, szukała swojego miejsca i wykonywała zwyczajne obowiązki. Jak ta droga doprowadziła ją do świadectwa, które wyszło daleko poza mury klasztoru?

Kim była św. Faustyna Kowalska?

Św. Faustyna Kowalska była polską zakonnicą, urodzoną 25 sierpnia 1905 roku w Głogowcu jako Helena Kowalska. Zmarła 5 października 1938 roku w Krakowie. Kościół katolicki zna ją jako apostołkę Bożego Miłosierdzia: w „Dzienniczku” opisała swoje życie wewnętrzne oraz doświadczenia, które rozumiała jako spotkania z Jezusem. Jej świadectwo przyczyniło się do rozpowszechnienia nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego. Te podstawowe fakty i chronologię potwierdza biografia opublikowana przez Stolicę Apostolską.

Jeśli ktoś zna ją jedynie z koronki lub obrazu Jezusa Miłosiernego, może nie dostrzec najciekawszego napięcia w tej biografii. Faustyna nie była osobą publiczną za życia. Wspomnienia o niezwykłych doświadczeniach pozostawały wtedy wpisane w rytm pracy, modlitwy i relacji z innymi siostrami. Aby zrozumieć jej znaczenie, warto najpierw poznać Helenę, zanim stała się siostrą Marią Faustyną.

Od Heleny Kowalskiej do siostry Marii Faustyny

Helena przyszła na świat w wielodzietnej rodzinie rolników. Była trzecim z dziesięciorga dzieci Marianny i Stanisława Kowalskich; imię Helena otrzymała na chrzcie w parafii Świnice Warckie. Uczyła się w szkole przez trzy lata, a jako nastolatka podjęła pracę w charakterze pomocy domowej. Zarabiała na swoje utrzymanie i wspierała rodzinę. Nie jest to biografia osoby, której drogę ułatwiły wykształcenie, pieniądze czy wpływy.

Według jej późniejszej relacji pragnienie życia zakonnego pojawiło się wcześnie, lecz decyzja dojrzewała przez lata. Rodzice początkowo nie wyrażali zgody. Gdy w końcu trafiła do Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Warszawie, rozpoczęła nowe życie, którego nie da się opisać samym słowem „powołanie”: oznaczało również rozstanie z domem, przyjęcie reguły wspólnoty i codzienną pracę. Wstąpiła 1 sierpnia 1925 roku, co potwierdza także kalendarium jej zgromadzenia. Imię siostra Maria Faustyna otrzymała podczas obłóczyn w 1926 roku.

W historii Heleny łatwo szukać jednego przełomowego momentu. Tymczasem jej wybór składał się z kolejnych kroków: pracy poza domem, czekania, rozmów i ostatecznego wejścia do wspólnoty. Ta powolność pomaga zobaczyć w niej człowieka, a nie tylko postać z gotowego obrazu świętej.

Codzienne życie w Zgromadzeniu Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia

Faustyna przebywała w różnych domach zgromadzenia, między innymi w Krakowie, Płocku i Wilnie. Pracowała jako kucharka, ogrodniczka i furtianka. Tak opisuje jej posługi watykański życiorys. W klasztornej kuchni, ogrodzie czy przy furcie trudno zobaczyć późniejszą światową rozpoznawalność jej imienia. Właśnie tu jednak rozgrywała się większa część jej życia.

Te zajęcia wymagały punktualności, cierpliwości i uważności na potrzeby innych. Przy furcie spotyka się ludzi, których spraw nie można zaplanować. W kuchni trzeba nakarmić wspólnotę niezależnie od własnego nastroju. Nie wiemy, co myślała przy każdej z tych czynności, ale jej pisma oraz wspomniana biografia łączą modlitwę z codziennym obowiązkiem. W opowieści o Faustynie ten zwykły wymiar ma znaczenie: jej świadectwa nie da się oddzielić od sposobu, w jaki przeżywała dzień po dniu.

Miała też swoje ograniczenia i cierpienie. Zmagała się z gruźlicą, która przyczyniła się do jej przedwczesnej śmierci. Zmarła mając 33 lata. Gdy patrzymy na daty 1905–1938, widzimy krótkie życie; gdy przyjrzymy się jego treści, staje się jasne, dlaczego nie wystarczy streścić go w kilku zdaniach o wizjach.

„Dzienniczek” i ks. Michał Sopoćko: jak powstawało świadectwo?

„Dzienniczek” to zapis życia duchowego siostry Faustyny: jej modlitwy, zmagań i doświadczeń mistycznych. Można mówić o istnieniu tekstu i okolicznościach jego powstawania jako o faktach historycznych. Treści, w których autorka opisuje spotkania i słowa Jezusa, są jej relacją o prywatnych doświadczeniach religijnych. To rozróżnienie pomaga czytać ją uważnie, bez przypisywania każdej zapisanej scenie statusu niezależnie potwierdzonego wydarzenia.

W Wilnie ważną rolę odegrał ks. Michał Sopoćko. W 1933 roku został jej kierownikiem duchowym. Jako spowiednik rozmawiał z nią o doświadczeniach, które opisywała, i radził jej je zapisywać. Watykańska biografia ks. Sopoćki podkreśla zarówno jego rozeznawanie tych przeżyć, jak i związek jego wskazówek z powstaniem „Dzienniczka”. Nie była to więc historia samotnego głosu, który bez żadnej rozmowy trafił do świata.

Warto zauważyć, że nazwa „Dzienniczek” może mylić współczesnego czytelnika. To nie zapis każdej doby ani chłodna kronika miejsc i dat. Osobiste świadectwo autorki wymaga innego rodzaju lektury: trzeba pytać, co przeżywała, jak sama to rozumiała i jaki sens duchowy nadawała swoim zapisom. To właśnie dzięki nim możemy usłyszeć nie tylko późniejsze opinie o Faustynie, lecz także jej własny sposób opowiadania o wierze.

Na czym polega orędzie Bożego Miłosierdzia?

Najkrócej: w centrum jej świadectwa stoi ufność wobec Boga oraz czynne miłosierdzie wobec drugiego człowieka. Tak przedstawia jej duchowość biografia watykańska. Sama ufność nie sprowadza się do przekonania, że wszystko wydarzy się po naszej myśli. Chodzi o możliwość zwrócenia się do Boga także z własną słabością i o to, by otrzymanej nadziei nie zatrzymać wyłącznie dla siebie.

Z relacji zapisanych w „Dzienniczku” wyrosły formy pobożności znane dziś wielu osobom: obraz Jezusa Miłosiernego z wezwaniem „Jezu, ufam Tobie”, Koronka do Miłosierdzia Bożego, Godzina Miłosierdzia oraz święto obchodzone w drugą niedzielę Wielkanocy. Ich wymienienie wyjaśnia kontekst życia Faustyny, ale nie wyczerpuje jej przesłania. Gdyby sprowadzić je wyłącznie do powtarzanej formuły, umknęłoby pytanie, czy człowiek potrafi okazać miłosierdzie komuś, kto stoi obok.

Jest w tej myśli coś wymagającego. Łatwo zachwycić się wielką obietnicą lub niezwykłą opowieścią; trudniej zauważyć cudzy lęk, poświęcić czas na rozmowę czy odmówić sobie słowa, które zrani. Faustyna wiązała modlitwę z postawą wobec innych. Dlatego jej historia wciąż wychodzi poza krąg osób szukających samej instrukcji nabożeństwa.

Obraz Jezusa Miłosiernego i wizerunek św. Faustyny: dwie różne historie

Obraz Jezusa Miłosiernego przedstawia Jezusa, a nie siostrę Faustynę. Według jej relacji wizja opisana w „Dzienniczku” stała się punktem wyjścia do wykonania tego przedstawienia. Pierwszy obraz namalował artysta Eugeniusz Kazimirowski przy pomocy ks. Michała Sopoćki i pod kierunkiem Faustyny. Tę historię potwierdza watykański życiorys ks. Sopoćki. Faustyna sama nie była malarką tego obrazu.

Wizerunek samej świętej to odrębny temat. Jej portret czy ikona świętej Faustyny Kowalskiej kieruje uwagę ku osobie, która przekazała świadectwo; obraz Jezusa Miłosiernego ukazuje Tego, ku któremu chciała kierować ludzi. Ten prosty rozdział pomaga uniknąć pomyłki, gdy oba przedstawienia spotykamy obok siebie. Podobnie jest z innymi ikonami świętych i patronów: ich sens wiąże się z przedstawioną osobą i jej historią.

Beatyfikacja, kanonizacja i wspomnienie 5 października

Po śmierci Faustyny rosło zainteresowanie jej życiem i zapiskami. Jan Paweł II beatyfikował ją 18 kwietnia 1993 roku, a kanonizował 30 kwietnia 2000 roku. Datę beatyfikacji podaje biografia Stolicy Apostolskiej; dzień kanonizacji dokumentuje także homilia papieża wygłoszona podczas tej uroczystości. Wtedy jej świadectwo zostało wyraźnie przedstawione całemu Kościołowi.

Jej liturgiczne wspomnienie przypada 5 października, w rocznicę śmierci, a nie kanonizacji. W 2020 roku zostało wpisane do ogólnego Kalendarza Rzymskiego jako wspomnienie dowolne, co stwierdza dekret Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. To rozróżnienie dat jest drobne, ale ważne: każda mówi o innym momencie tej historii.

Co pozostaje po lekturze jej życia?

Można zamknąć biografię Faustyny w kilku punktach: Głogowiec, Warszawa, klasztorne domy, „Dzienniczek”, Kraków, kanonizacja. Taki skrót porządkuje daty, ale nie odpowiada na najciekawsze pytanie. Jak osoba wykonująca zwykłą pracę potrafiła mówić o miłosierdziu w sposób, który po dziesięcioleciach nadal skłania ludzi do lektury i modlitwy?

Warto wrócić do jej zapisków z pamięcią o Helenie: młodej kobiecie z wielodzietnego domu, która uczyła się ufać i służyć w konkretnych okolicznościach. Kto chce poznać więcej życiorysów, może sięgnąć po książki o świętych i biografie. Osoby szukające praktycznej odpowiedzi na pytanie o modlitwę znajdą ją w osobnym poradniku jak modlić się Koronką do Miłosierdzia Bożego. A po poznaniu samej Faustyny pozostaje pytanie, którego żadna data nie zamyka: jak miłosierdzie wygląda w zwyczajnym dniu człowieka, który o nim czyta?

Powiązane artykuły