Kim był św. Franciszek z Asyżu?
Przyszedł na świat w Asyżu jako syn Piotra Bernardone, bogatego kupca. Matka nadała mu imię Jan, lecz ojciec nazywał go Francesco. Jako młody człowiek miał dostęp do pieniędzy, towarzystwa i perspektywy przejęcia rodzinnego zajęcia. Marzył też o rycerskiej sławie. Żaden z tych szczegółów nie zapowiada jeszcze ubogiego zakonnika z późniejszych wizerunków — i właśnie dlatego jego biografia jest ciekawsza niż gotowy obraz świętego.
Żył na przełomie XII i XIII wieku, w świecie włoskich miast, handlu, sporów i wypraw wojennych. Z czasem stanął na czele grupy mężczyzn, którzy chcieli naśladować Chrystusa przez prostotę, głoszenie Ewangelii i bliskość ludzi ubogich. Tak narodziła się wspólnota Braci Mniejszych. Św. Franciszek z Asyżu to inna osoba niż św. Franciszek Ksawery; papież Franciszek przyjął swoje imię na cześć Asyżanina.
Co zmieniło życie syna kupca?
Przemiana nie dokonała się w jednej chwili. Franciszek wziął udział w wojnie Asyżu z Perugią, dostał się do niewoli i po powrocie jeszcze próbował szukać miejsca w rycerskim świecie. Według zakonnego życiorysu przełomowe okazało się później spotkanie z człowiekiem chorym na trąd. Własny Testament Franciszka nie zatrzymuje się na widowiskowym geście: mówi o tym, że to, co dawniej było dla niego przykre, zmieniło się, gdy zaczął okazywać chorym miłosierdzie. Człowiek, którego wcześniej omijał, przestał być kimś niewidzialnym.
W przekazach biograficznych powraca także modlitwa przed krucyfiksem w zrujnowanym kościółku San Damiano i wezwanie, by odbudować dom Boży. Franciszek najpierw naprawiał małe świątynie. Później jego droga przybrała szerszy sens: odnowa miała dotyczyć sposobu życia Ewangelią. Te słowa znamy z tradycji franciszkańskiej, nie z historycznego stenogramu rozmowy. Ważne jest to, co nastąpiło po nich: coraz mniej miejsca zajmowały plany kariery, a coraz więcej modlitwa, służba i pytanie o to, jak żył Jezus.
Dlaczego Franciszek wybrał ubóstwo i Braci Mniejszych?
Ubóstwo nie było dla niego ozdobą wizerunku ani pochwałą przymusowej biedy. Oznaczało rezygnację z oparcia życia na majątku i pozycji, aby swobodniej iść za Ewangelią. Franciszek chciał żyć pośród ludzi, pracować, głosić nawrócenie i przyjmować innych bez wywyższania się. Nazwa Bracia Mniejsi wyrażała pragnienie życia bez przewagi nad innymi, także pośród tych, którzy zwykle nie mieli głosu.
Pierwsi towarzysze dołączyli do niego, gdy zobaczyli, że ten sposób życia można dzielić. W 1209 roku papież Innocenty III ustnie zatwierdził ich drogę; rozwijająca się wspólnota potrzebowała potem bardziej określonej reguły, zatwierdzonej przez Honoriusza III w 1223 roku. Nie jest to historia samotnika, który uciekł od świata. Z ubóstwa wyrósł zakon, a wraz z nim trudne pytania: jak pozostać wiernym prostocie, kiedy braci jest coraz więcej? Franciszek mierzył się z nimi także pod koniec życia.
Obok niego trzeba pamiętać o św. Klarze z Asyżu. Zainspirowana jego przykładem, podjęła własną drogę ubogiego życia i dała początek wspólnocie, którą znamy jako klaryski. Jej historii nie da się sprowadzić do dopisku przy biografii Franciszka.
Jak rozumiał pokój?
Pokój Franciszka zaczynał się od relacji z Bogiem, ale sprawdzał się w spotkaniu z drugim człowiekiem. W swoim Testamencie przekazał braciom pozdrowienie z życzeniem pokoju. Leon XIV, pisząc w 2026 roku do rodziny franciszkańskiej, przypomniał, że taki pokój jest darem, który trzeba przyjmować i przeżywać każdego dnia. Nie znika więc wysiłek rozmowy, pojednania ani odpowiedzialności za własne słowa.
Ta myśl nabiera ciężaru, gdy przypomnimy sobie rok 1219. Podczas wyprawy krzyżowej Franciszek dotarł do Egiptu i spotkał się z sułtanem al-Kamilem. Zakonny życiorys mówi o przejściu bez broni na drugą stronę konfliktu. Nie znamy dokładnych słów ich rozmowy, więc dopisywanie dziś idealnego dialogu byłoby fikcją. Pozostaje jednak znaczący fakt: Franciszek zdecydował się na spotkanie tam, gdzie łatwiej było widzieć wyłącznie przeciwnika.
Popularna modlitwa zaczynająca się od słów „Panie, uczyń mnie narzędziem…” dobrze współbrzmi z tym wyobrażeniem pokoju, lecz nie jest udokumentowanym utworem Franciszka. Najstarsza znana wersja obecnego tekstu pochodzi z XX wieku. Jego własny Testament i historia spotkania w Egipcie wystarczają, by mówić o pokoju bez przypisywania mu cudzych zdań.
Skąd ptaki na wizerunkach św. Franciszka?
Ptaki prowadzą do opowieści przekazywanych przez franciszkańską tradycję, między innymi o jego mowie do stworzeń. Podobnie historia wilka z Gubbio jest częścią późniejszych przekazów hagiograficznych. Nie należy patrzeć na obraz z ptakami jak na dokumentację jednej pewnej chwili. Artysta pokazuje przez niego ważny rys duchowości Franciszka: uważność na świat, którego człowiek nie stworzył i którym nie powinien gardzić.
W Pieśni słonecznej, zwanej też Pieśnią stworzeń, Franciszek mówi o słońcu jak o bracie, a o księżycu jak o siostrze. To język uwielbienia Stwórcy przez zachwyt nad Jego dziełem. Powstał w późnym, trudnym okresie życia świętego, gdy zmagał się z chorobami i poważnymi problemami ze wzrokiem. Ten kontekst dodaje pieśni głębi: nie jest ona tylko pogodnym opisem przyrody.
W 1979 roku Jan Paweł II ogłosił Franciszka patronem ekologów (Inter sanctos). Nie znaczy to, że średniowieczny zakonnik stworzył współczesny program ochrony środowiska. Jego postawa przypomina jednak, że stworzenie jest darem, a sposób traktowania istot żywych i wspólnego świata ma wymiar moralny. Dlatego ptaki na ikonie mogą być dobrym początkiem rozmowy — pod warunkiem, że nie zasłonią całej reszty jego historii.
Co wydarzyło się w Greccio w 1223 roku?
W Greccio Franciszek chciał przybliżyć ludziom ubóstwo narodzin Jezusa. Jak opisuje papież Franciszek w liście Admirabile signum, w Boże Narodzenie 1223 roku przygotowano żłób z sianem, przyprowadzono wołu i osła, a mieszkańcy oraz bracia zgromadzili się na modlitwie. Nie było tam zestawu figurek przypominającego dzisiejsze domowe szopki. Źródło wspomina też o widzeniu Dzieciątka opowiedzianym przez jednego ze świadków — to element przekazu religijnego, odrębny od materialnych szczegółów wydarzenia.
Franciszkowi zależało, by człowiek mógł na nowo zobaczyć prostotę Betlejem: Boga, który przychodzi bez bogactwa i miejsca w pałacu. Tradycja szopek bożonarodzeniowych zmieniała później formy, lecz zachowała to zaproszenie do zatrzymania się przy tajemnicy Wcielenia. Greccio dobrze łączy dwa wątki życia Franciszka: ubóstwo i pragnienie, by Ewangelia stała się bliska zwykłym ludziom.
Jak zakończyło się jego życie?
Ostatnie lata przyniosły Franciszkowi pogarszający się stan zdrowia i trudności ze wzrokiem. Tradycja franciszkańska wiąże modlitwę na górze La Verna w 1224 roku ze stygmatami, czyli znakami ran Chrystusa. Mówimy tu językiem przekazu religijnego; nie ma potrzeby próbować po ośmiu wiekach wystawiać diagnozy medycznej. Równocześnie powstawały pisma, które pozwalają usłyszeć jego własny głos, szczególnie Testament i Pieśń słoneczna.
Na koniec poprosił, by zabrano go do Porcjunkuli, miejsca tak ważnego dla początków wspólnoty. Zmarł 3 października 1226 roku. Kościół obchodzi jego wspomnienie 4 października; te dwie daty bywają mylone. W 2026 roku mija osiemset lat od jego śmierci, co przypomniał Leon XIV w liście do rodziny franciszkańskiej. Rocznica skłania do powrotu do źródeł, ale historia Franciszka nie kończy się na rocznicowym kalendarzu.
Co z jego drogi pozostaje żywe dzisiaj?
Można zapamiętać trzy powiązane ze sobą rzeczy. Ubóstwo stawia pytanie o to, ile miejsca zajmują w naszym życiu posiadanie i pozycja. Pokój zaczyna się tam, gdzie próbujemy spotkać człowieka zamiast zamykać go w roli przeciwnika. Szacunek dla stworzenia wyrasta z wdzięczności wobec Boga, a nie z przekonania, że świat jest naszą własnością. U Franciszka nie były to osobne hasła. Wyrastały z jego sposobu czytania Ewangelii.
Wizerunki z ptakami przypominają jeden z tych wątków. Można zobaczyć ikonę św. Franciszka z Asyżu albo obraz św. Franciszka na płótnie jako dwie różne formy takiego przypomnienia. Żaden przedmiot nie zastąpi spotkania z jego historią ani osobistej modlitwy. Kto po obejrzeniu obrazu sięgnie jeszcze do Testamentu i Pieśni słonecznej, znajdzie tam człowieka bardziej wymagającego i bliższego niż postać z pocztówki. I być może odkryje kolejne pytanie: co Franciszek zauważył w spotkanym człowieku, czego wcześniej nie umiał zobaczyć?

